Jak Duda wyczuł Zełeńskiego i był powściągliwy w rozmowach o historii

Igor Isajew

Версія українською.

Wtorkowe spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy w Brukseli nie przyniosło niespodzianek: prezydenci powtórzyli szereg standardowych i od dawna znanych zwrotów. Słowa się nie zmieniły, zmienił się kontekst.

Wołodymyr Zeleński i Andrzej Duda. Foto z president.gov.ua

Prezydent Polski Andrzej Duda jako pierwszy pogratulował prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełeńskiemu zwycięstwa w wyborach 21 kwietnia. Spotkania szefów państw w Brukseli 4 czerwca można również odebrać jako gest wdzięczności Zełenskiego dla Dudy. Nowo wybrany prezydent Ukrainy udał się do Brukseli, aby spotkać się z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem i sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem. Na spotkanie z Stoltenbergiem udał się też Duda. Przy okazji różnych spotkań doszło do rozmowy prezydentów Polski i Ukrainy.

Mimo standardowych zwrotów pod czas spotkania, na temat partnerstwa i przeszłości, w przeddzień spotkania w Warszawie pojawiły się wyraźne wskazówki, że Ukraina powinna znieść moratorium na ekshumacje dla Polski. Prezydencki minister Krzysztof Szczerski zasugerował, że w historycznym dialogu między oboma państwami są problemy i dodał: „Dobrym początkiem będzie zniesienie zakazu ekshumacji”.

W sprawie „ekshumacje” prezydenci nie dogadali się. Jednak dało się zauważyć, że na wspólnej konferencji prasowej prym wiedzie Andrzej Duda. Gdy Duda zapewnił Zełenskiego, że Polska będzie stale wspierać proeuropejskie aspiracje Ukrainy, Zełenski odpowiedział: „Polska od dawna jest przyjacielem Ukrainy w Unii Europejskiej, twardym zwolennikiem europejskiej perspektywy dla Ukrainy”. Kiedy Duda podkreślił, że Polska będzie broniła interesów Ukrainy na forum UE, NATO, Trójmorza i ONZ, Zełenski podziękował za to, że Ukraina może nadal liczyć na „wiarygodne wsparcie Polski i współpracę w wielostronnych formatach”. A gdy wśród wyzwań dotyczących współpracy Duda wymienił budowę Nord Stream-2, Zełenski stwierdził, że „należy zachować strategiczną pozycję Ukrainy w systemie transportu gazu”.

Wypowiedzi obu prezydentów były wzajemnym lustrzanym odbiciem.

To samo dotyczyło części „historycznej”. Andrzej Duda podkreślił, że ma nadzieję budować mosty między Polakami a Ukraińcami „w duchu prawdy, ale przede wszystkim w duchu pojednania i dobrej współpracy”. Prezydent Ukrainy: „Jestem gotów zaakceptować proces pojednania i zapobiec dominacji skomplikowanych zagadnień historii stosunków ukraińsko-polskich w agendzie strategicznego partnerstwa między Ukrainą a Polską”.

Prezydent Andrzej Dud, mówiác o budowie mostów w „duchu prawdy” i „w duchu pojednania”, stanął w dużym rozkroku. Jest to oczywiste z punktu widzenia realiów polityki historycznej Polski — tu może być albo „prawda”, albo „pojednanie”. Te pojęcia, które nie są ze sobą sprzeczne nad Renem lub Sekwaną, nad Wisłą stały się antonimem. Zełenski przechwycił tylko część o „pojednaniu”, podkreślając, że historia nie powinna „dominować”, ale część o „prawdzie” owinął w skomplikowaną, a zatem niewyraźną konstrukcję: »skomplikowane zagadnienia historii stosunków ukraińsko-polskich«”.

Jedynym rezultatem tego spotkania było zaproszenie Zełenskiego do Polski na obchody z okazji rozpoczęcia II wojny światowej i przyjęcie tego zaproszenia przez prezydenta Ukrainy. Celem spotkania była wymiana komplementów (co również jest istotne), a także zarysowanie tematycznego charakteru stosunków dwustronnych na poziomie prezydenckim. W tym się nic nie zmieniło. Jednak zmiany zaszły gdzie indziej.

To, o czym nie mówili prezydenci, a co jednocześnie czuwało nad spotkaniem — kontekst, który radykalnie się zmienił i niewątpliwie wpłynie na kształt stosunków w najbliższej przyszłości, po lipcowych wyborach parlamentarnych w Ukrainie.

W przeciwieństwie do Petra Poroszenki, Wołodymyr Zełenski ma bardzo słabe pole do manewru. Zełenski, który zdobył ponad 70% głosów w wyborach, stoi przed ogromnym wyzwaniem: jego 70-procentowy elektorat przed wyborami do Werchownej Rady Ukrainy może się „rozbiec” na różne strony. Dlatego Zełenski nie wykonuje ostrych ruchów, które można by uznać za niejednoznaczne. Ale właśnie takich ruchów potrzebują obecnie stosunki polsko-ukraińskie .

Zełenskiego z prawej strony „podjada” Poroszenkę, który może „ugryźć” dużą część „patriotycznego” elektoratu. Z drugiej strony są Medwedczuk i Bojko z resztkami dawnej „Partii Regionów” próbującej grać na polu prorosyjskim (formalnie „antywojennym”). Ze wszystkich stron próbuje go „podgryźć” Julia Tymoszenko, która obieca korzyści socjalne tu i teraz. Z każdym ostrym ruchem Zełenski może stracić kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent.

Prawdopodobnie z tego powodu prezydenci nie wypowiedzieli się na temat ekshumacji na konferencji prasowej. Gdyby Zelenski obiecał „odblokować” ekshumacje, rozczarowałoby to „patriotycznie” nastawionych wyborców ukraińskich. Duda prawdopodobnie wyczuł to i też nie wspomniał o tym ani jednym słowem — spodziewając się, że warto pomóc Zełenskiemu we wprowadzeniu własnych posłów do parlamentu, a już potem nacisnąć w spawach „historycznych”.

To właśnie zbliżające się wybory parlamentarne i walka pokaże, dokąd pójdzie Zełenski, i dopiero wtedy jego działania na „polskim” odcinku będą bardziej merytoryczne. Prawdopodobnie dopiero kolejne spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy podczas obchodów rocznicy rozpoczęcia II wojny światowej będzie odpowiedzią na pytanie, dokąd pójdą stusunki polsko-ukraińskie w najbliższych latach.

Поділитися:

Схожі статті

Напишіть відгук

Ваша пошт@ не публікуватиметься. Обов’язкові поля позначені *

*
*