Rozmawiali Hrystyna Zanyk, Paweł Łoza, Igor Szczerba.

Przetłumaczyła Ola Rusina

▲ Сагринь, 8 липня 2018 р. Д-р Григорій Купріянович виголошує промову. Фото Катерини Купріянович
▲ Sahryń, 8 lipca 2018, dr Hryhorij Kuprijanowycz

Co Pan pomyślał, kiedy dowiedział się Pan o tym, że wojewoda lubelski Przemysław Czarnek złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie Pana przemówienia w Sahryniu?

Od lat czekaliśmy na oddanie hołdu na najwyższym szczeblu ukraińskim prawosławnym ofiarom Chełmszczyzny, które zginęły 10 marca 1944 roku w Sahryniu z rąk żołnierzy odziałów Armii Krajowej oraz Batalionów Chłopskich. Uroczystości w Sahryniu, które odbyły się 8 lipca z udziałem prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki, stały się godnym upamiętnieniem setek synów i córek narodu ukraińskiego ze strony najwyższego przedstawiciela państwa. Oczywiście, oczekiwaliśmy, że pomnik zostanie oficjalnie odsłonięty z udziałem prezydentów Ukrainy i Polski, że ukraińskie prawosławne ofiary Chełmszczyzny będą uhonorowane równie godnie, jak i polskie ofiary Wołynia w Pawłówce, ukraińskie ofiary Nadsania w Pawłokomie lub polskie ofiary Galicji Wsch. w Hucie Pieniackiej. Niestety, tak się nie stało, jednak 8 lipca wracaliśmy z Sahrynia z poczuciem, że odbyło się coś ważnego i symbolicznego…

Tym bardziej szokujące dla mnie były słowa wojewody lubelskiego, które zostały wypowiedziane już następnego dnia. O briefingu prasowym Przemysława Czarnka, poświęconemu sahryńskim uroczystościom oraz mojej osobie, dowiedziałem się wkrótce po jego przeprowadzeniu od lubelskich dziennikarzy, którzy zaczęli do mnie dzwonić i prosić o komentarz odnośnie zarzutów wojewody. Właśnie wróciłem ze szpitala, gdzie wtedy przebywała moja matka. Po powrocie do domu natychmiast obejrzałem wystąpienie wojewody.

Jego słowa były dla mnie wstrząsające. Nie wyobrażałem sobie, że urzędnik państwowy, najwyższy przedstawiciel państwa w regionie, może sobie pozwolić na coś takiego. Oczywiście, wojewoda lubelski ma prawo do własnego spojrzenia na historię, ale musi pamiętać, że takie prawo mają również Ukraińcy, w tym ci, którzy są obywatelami Rzeczypospolitej i stanowią - używając terminologii prawnej - ukraińską mniejszość narodową w regionie, w którym on reprezentuje państwo.

Wojewoda lubelski nazwał uroczystości w Sahryniu “prowokacją”. Takich słów o Sahryniu użył również szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk.

Jestem oburzony wypowiedzią wojewody lubelskiego Przemysława Czarnka. Sytuacja, w której najwyższy przedstawiciel państwa w regionie nazywa żałobne uroczystości ku czci i niewinnych ofiar z udziałem prezydenta sąsiedniego państwa “prowokacją” lub “hucpą”, jest niedopuszczalna i haniebna. Każdy naród ma prawo do zachowania swojej pamięci narodowej, do upamiętniania swoich ofiar. Dla prawosławnych Ukraińców Chełmszczyzny takim świętym miejscem jest wieś Sahryń, gdzie z rąk członków polskiego podziemia w marcu 1944 roku zginęły setki prawosławnych Ukraińców. Ci ludzie zginęli właśnie dlatego, że ich religią było prawosławie oraz za to, że byli Ukraińcami. Tak pogardliwy stosunek przedstawiciela państwa do uszanowania czyjejś pamięci jest nie do zaakceptowania.

Obraźliwe są również słowa wojewody o uczestnikach żałobnych uroczystości: “Przybycie do Polski tysiąca lub dwóch tysięcy ukraińskich nacjonalistów nigdy nie jest wydarzeniem bezpiecznym”. Należy zapytać, jakie prawo ma wojewoda lubelski do określania mianem “nacjonalistów” ludzi, przybyłych na żałobne uroczystości po to, żeby się modlić, żeby uczcić pamięć niewinnych ofiar? Czy uczczenie pamięci Ukraińców, którzy zginęli z rąk polskiego podziemia, jest przejawem nacjonalizmu? Co on ma na myśli, mówiąc, że przybycie ludzi na żałobną uroczystość „nie jest wydarzeniem bezpiecznym”?

Wśród uczestników wydarzeń w Sahryniu były również osoby, które przeżyły pacyfikację Sahrynia 10 marca 1944 roku, których krewni wtedy zginęli. Były też setki ludzi, którzy się urodzili na Chełmszczyźnie lub mają przodków, urodzonych w tym regionie. Przyjechali do swojej małej ojczyzny. Jak ci ludzie mogą się czuć, gdy przedstawiciel państwa, którego formacje zbrojne zabiły ich krewnych, nazywa żałobne uroczystości, podczas których się modlili, „prowokacją” lub „hucpą”, a ich samych  „ukraińskimi nacjonalistami”?

Nie uważa Pan, że ten zarzut jest próbą uczynienia na Pana przykładzie “pokazowego ukarania Ukraińca”?

д-р Григорій Купріянович. Фото Христини Заник
dr Hryhorij Kuprijanowycz. Zdjęcie: Hrystyna Zanyk

Oceniając działania wojewody lubelskiego z perspektywy konsekwencji dla społeczności ukraińskiej w Polsce, należy wskazać co najmniej dwa wymiary: z jednej strony, jest to wniosek wojewody do prokuratury w sprawie możliwości popełnienia przeze mnie przestępstwa, z drugiej strony  jego liczne obraźliwe wypowiedzi w mediach.

Ten pierwszy czyn wojewody, czyli oskarżenie o popełnienie przestępstwa, na razie nie ma bezpośrednich konsekwencji: jak podają media, prokuratura w Zamościu skierowała wniosek do prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej  to oni będą rozpatrywać tę sprawę. Jednak sam fakt tak “głośnego” oskarżenia o popełnienie przestępstwa ze strony funkcjonariusza publicznego niewątpliwie powoduje wśród społeczności ukraińskiej obawy o otwarte przedstawienie swojej wizji historii. Oskarżenie ze strony wojewody oraz cały “teatr”, który mu towarzyszył, już spełniły swoją funkcję, faktycznie wpłynęły na świadomość naszych ludzi. Osobną kwestią jest ogólnopolski wymiar tej sytuacji, ponieważ to, co się stało ze mną przedstawicielem społeczności ukraińskiej, może spotkać każdego obywatela tego państwa, każdego kto myśli inaczej niż ci, którzy sprawują teraz władzę.

Równie ważne są efekty kolejnego aspektu działań wojewody lubelskiego, czyli jego liczne wypowiedzi w mediach. Przez kilkanaście dni po wydarzeniach w Sahryniu wojewoda pozwalał sobie na bezpodstawne oskarżenia w mediach i obraźliwe wypowiedzi o mnie, organizacji, której jestem przewodniczącym czy o społeczności ukraińskiej w ogóle. Nadejdzie jeszcze czas na szczegółową analizę tych wypowiedzi. Jednak już teraz możemy stwierdzić, że ma to głębokie konsekwencje. Społeczeństwo polskie, w tym przypadku w województwie lubelskim, otrzymało czytelny przekaz że Ukraińcy robią coś niedopuszczalnego, że można ich publicznie krytykować, oskarżać o nacjonalizm. A nawet więcej, gdyż wojewoda podkreślił: “Moim obowiązkiem jako Polaka jest zawiadomienie prokuratury”, czyli jako przedstawiciel władzy wskazuje społeczności lokalnej jakie powinno być rozumienie narodowych powinności … W regionie lubelskim już są widoczne tego skutki.

Jaką atmosferę wśród mieszkających w Polsce Ukraińców tworzą takie wypowiedzi przedstawiciela państwa polskiego? Skoro udział w żałobnych uroczystościach powoduje takiego kalibru zarzuty ze strony wojewody, trudno się temu dziwić, że Ukraińcy znowu zaczynają się bać otwarcie deklarować swoją przynależność narodową, brać udział w przedsięwzięciach służących zachowaniu ukraińskiej tożsamości. Te obawy istniały zawsze, teraz nasilają się i bardzo trudno będzie je zneutralizować. Wypowiedzi wojewody lubelskiego już mają realny wpływ na sytuację ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce, a zwłaszcza w województwie lubelskim, w którym jest on najwyższym reprezentantem państwa.

Jak zamierza się Pan bronić, jeśli sprawa trafi do sądu? Jakie są Pana główne argumenty?

Jestem gotów odpowiadać za każde słowo, które powiedziałem w Saryniu w obecności prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki 8 lipca 2018 roku. Z moich ust nie padło żadne słowo nieprawdy. Jeśli muszę za te słowa ponieść odpowiedzialność  jestem na to gotowy.

Moim głównym argumentem przed prokuratorem i przed sądem będzie moje wystąpienie, wygłoszone w Sahryniu. Kto potrafi, niech wskaże, gdzie zawiera ono nieprawdę, gdzie ma miejsce przestępstwo, o które mnie oskarża wojewoda lubelski. Na wszystkie zarzuty mogę odpowiedzieć słowami Tarasa Szewczenki: “Po prostu szliśmy. Nie mamy za sobą ziarna nieprawdy”…

Ta cała sytuacja podzieliła społeczeństwo polskie na dwa obozy: tych, którzy popierają działania wojewody Przemysława Czarnka i tych, którzy wspierają Pana. Jakie jest Pana zdanie: skąd się wzięło tyle agresji ze strony tych pierwszych, przecież wcześniej, jak się wydaje, tego nie było?

Niestety w Polsce zawsze istniały środowiska, które miały wrogi stosunek do Ukraińców. Wcześniej takie środowiska miały mniej możliwości do otwartego demonstrowania antyukraińskich pogladów pozycji. Wynika to z tego, że na początku lat 90. XX wieku w dyskursie publicznym w Polsce dominującą stała się chęć współpracy i porozumienia z Ukraińcami, a także rozumienie tego, że Ukraińcy mają prawo do własnej wizji historii. Nawet jeśli ktoś był nieprzychylny Ukraińcom, nie wypadało mówić o tym otwarcie. Sprzyjało to powolnej neutralizacji w polskim społeczeństwie antyukraińskich stereotypów i poprawie sytuacji społeczności ukraińskiej w Polsce.

Niemniej jednak, aktywne były także środowiska, które domagały sie konfrontacyjnej postawy wobec Ukraińców, zwłaszcza w kontekście przeszłości historycznej. Ich aktywność była zauważalna i odczuwalna, szczególnie dla społeczności ukraińskiej w Polsce. Jej wyrazem jest chociażby to, że już wcześniej uroczystosci czczenia pamięci ukraińskich prawosławnych ofiar w Sahryniu stawały się przedmiotem doniesień do prokuratury. Tak się stało m.in. w 2014 roku, kiedy miały miejsce uroczystości 70. rocznicy zbrodni sahryńskiej, podczas których miały miejsce elementy pogrzebu. Z perspektywy Ukrainy działalność antyukraińskich środowisk często nie była dostrzegana. Kiedy my  Ukraińcy z Polski  mówiliśmy o tym problemie oraz o niebezpieczeństwie zwiększenia się znaczenia tych środowisk, możliwej zmiany atmosfery w polskim społeczeństwie, nam często zarzucano, że przesadzamy…
Niestety okazało się, że nie przesadzamy. Nadszedł czas, kiedy narracja antyukraińskich środowisk w Polsce nie jest już “niszową”, stała się elementem dyskursu publicznego. Tę postawę zaakceptowały niektóre siły polityczne, ważne stanowiska objęli ludzie, którzy otwarcie deklarowali swoją niechęć do Ukraińców. Z tego powodu znowu  podobnie jak to było w latatch 80.  akceptowane są antyukraińskie wypowiedzi, odwoływanie się do antyukraińskich stereotypów, a także żądania a przyjęcia polskiej wizji przeszłości historycznej, kierowane do Ukraińców (w tym polskich obywateli). W ten sposób zaprzecza się praw Ukraińców do własnej wizji historii, piętnuje się nas mianem nacjonalistów, szowinistów tylko dlatego, że mamy swoje zdanie. Ta agresja słowna staje się coraz bardziej widoczna, a czasami, w skrajnych przypadkach, przekształca się w agresję fizyczną.

Zostając symbolicznie “wrogiem publicznym numer jeden” w Polsce, czy nie boi się Pan o bezpieczeństwo własne i rodziny, “mowa nienawiści” często bowiem ewoluuje w “ bezposrednią nienawiść”, czyli znieważenie, a nawet pobicia?

Oczywiście, briefing prasowy wojewody lubelskiego z dnia 9 lipca oraz jego liczne wypowiedzi w mediach wpłynęły również na moją osobistą sytuację. Nie stało się tak, że wojewoda jako funkcjonariusz publiczny miał podejrzenia wobec mnie o popełnienie przestępstwa i zgłosił to do prokuratury, potem czekał na wnioski lub decyzję sądu. Przeciwnie manipulując moimi słowami, otwarcie oskarżył mnie o poważne przestępstwa oraz nadał temu charakter publiczny, nie pozostawiając mi możliwości obrony. Najwyższy przedstawiciel państwa w regionie wysłał w przestrzeń publiczną przekaz: Kuprianowicz jest ukraińskim nacjonalistą, który znieważa państwo polskie; później pojawiły się kolejne, bardziej wyraqziste zarzuty.

Wojewoda znieważył mnie i moje dobre imię, nie czekając na decyzję sądu. De facto w przestrzeni publicznej już udało mu się ukarać mnie za moją działalność. Niezależnie od wniosków prokuratury lub decyzji sądu, medialna kampania wojewody stała się formą napiętnowania społeczności ukraińskiej i mnie osobiscie, a to ma wpływ na nasze życie. Zauważyliśmy wzrost przypadków mowy nienawiści w Internecie, zarówno w komentarzach, jak i w prywatnych wiadomościach, wysyłanych do mnie lub członków mojej rodziny. Demona nienawiści , którego wypuszczono z butelki, bardzo trudno będzie zagnać z powrotem. Wśród ludzi ponownie odczuwalny jest strach. Całości konsekwencje dla mnie osobiście, dla mojej rodziny, również dla całej naszej społeczności w regionie, trudno teraz przewidzieć… Mogą być bardzo nieprzyjemne, mam takie obawy. Jakie mogę mieć uczucia jako ojciec, kiedy moje 9-letnie dziecko, usłyszawszy, co się dzieje, pomyślało i stwierdziło : “Tato, jeśli teraz pójdziesz do więzienia, odzyskasz wolność wtedy, kiedy ja już będę w siódmej klasie”? Nie sądziłem, że moja córka będzie musiała wykorzystywać wiedzę z matematyki w taki sposób…

Czy poczuł Pan wsparcie ze strony środowisk ukraińskich i polskich: historyków, osób publicznych?

Od samego początku, czyli od 9 lipca, z różnych stron wybrzmiały słowa wsparcia. Pisali, dzwonili moi przyjaciele, również osoby, których nie znałem, ale które uważały za swój obowiązek mnie wesprzeć. Niektórzy robili to bezpośrednio poprzez prywatne kontakty, inni publicznie: na Facebooku, w swoich wystąpieniach, w publikacjach lub apelach do odpowiednich instytucji. Chciałbym wyrazić ogromną wdzięczność dla wszystkich tych osób.

Bardzo ważne jest dla mnie wsparcie mojej rodziny: żony, córki, matki. Moi bliscy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, są zaniepokojeni tym, co się dzieje wokół nas, boją się o naszą przyszłość.

Usłyszałem liczne słowa poparcia od liderów mniejszości ukraińskiej w Polsce, od wielu członków naszej społeczności z różnych miejsc i środowisk, bez względu na region czy wyznanie. Bardzo ważne są dla mnie słowa wsparcia i modlitwy biskupów, duchowieństwa i wiernych Kościoła Prawosławnego w Polsce, również tych, którzy nie są Ukraińcami. To symboliczne, że oburzenie działaniami wojewody lubelskiego i wsparcie dla mnie deklaruje wielu Polaków  moich przyjaciół, ale też ludzi, których wcześniej nie znałem. Znaczące są słowa poparcia ze strony przedstawicieli innych mniejszości narodowych w Polsce. W wymiarze publicznym duże znaczenie mają artykuły i wystąpienia znanych polskich i ukraińskich dziennikarzy, naukowców i polityków, w tym  dwie interpelacje poselskie posłów na Sejm RP. Istotne znaczenie w tej sytuacji mogą odegrać również działania państwa ukraińskiego i międzynarodowych instytucji.

Byłem wzruszony, gdy podczas różnych przedsięwzieć  np. na festiwalu “Na Iwana, na Kupała” w Dubiczach Cerkiewnych na Podlasiu lub na “Łemkowskiej Watrze” w Zdyni na Łemkowszczyźnie podchodzili do mnie znajomi i nieznajomi. Wszyscy wyrażali poparcie, gotowość niesienia pomocy, zachęcali do obrony prawdy i obrony prawa naszej wspólnoty do własnej wizji historii…

Схожі статті

Напишіть відгук

Ваша пошт@ не публікуватиметься. Обов’язкові поля позначені *

*
*