Waldemar BałdaARTYKUŁY, OŚWIADCZENIA2015-04-05

Odkąd procesy industrializacji stały się oczywistym faktem, nikogo nie dziwią sformułowania typu „osiedle robotnicze”, „zakładowy dom kultury”, „pracownicze mieszkania”. Ale – świątynia zakładowa? Czy to nie brzmi horrendalnie?

Dawna cerkiew w Wujskiem. Fot. autor
Dawna cerkiew w Wujskiem. Fot. autor

Taką pozostałość z lat dawno minionych znaleźć można w Wujskiem, niewielkiej dziś wsi, kilkoma tylko zabudowaniami przytulonej do – wielce skądinąd malowniczej – szosy, biegnącej z Przemyśla do Sanoka. Zniszczona wskutek wysiedleń rdzennej ludności po II wojnie światowej miejscowość, przywrócona do życia dzięki osadnikom, przybyłym z odległych miejscowości, zachowała niewiele historycznego kolorytu: najwartościowszym pomnikiem przeszłości jest dawna cerkiew, wznosząca się przy głównej drodze. Cerkiew, powstała jako kościół, i dziś będąca znów kościołem.
Okoliczności budowy świątyni są mocno osobliwe. Wujskie bowiem (założone w czasach, gdy okolicami dzisiejszego Sanoka władali książęta haliccy, i pełniące funkcję osady obronnej), gdy już dawno zapomniało o zbrojnych lokatorach, stało się miejscowością przemysłową. Zarządzający nią w XIX stuleciu właściciele – Zatorscy, Wiktorowie – założyli, gwoli zatrudnienia ludności, ale także pomnożenia swoich dochodów, manufakturę tkacką. Jako że na miejscu fachowców brakowało, sprowadzono ich z zewnątrz – a skoro byli wyznania rzymskokatolickiego, rychło pojawiła się potrzeba zapewnienia im możliwości spełniania praktyk religijnych. Najbliższa świątynia łacińska znajdowała się w Sanoku, Wujskie przynależało do nieco bardziej odległej parafii w Lesku – zbyt daleko, by tkacze mogli uczestniczyć w odprawianych w niej nabożeństwach; dziedzice więc postanowili ufundować w sąsiedztwie manufaktury kościół. Słowa dotrzymali; w 1804 r. zakończono budowę utrzymanego w stylu klasycystycznym obiektu – jednonawowego, nakrytego kolebkowym sklepieniem opartym na gurtach – który podczas konsekracji poświęcono św. św. Kosmie i Damianowi. Rdzenni wujszczanie modlili się w tym czasie w swojej starej, drewnianej cerkwi (nie wiadomo o niej zbyt wiele: niewykluczone, że powstała w pierwszej ćwierci XVII wieku).
Zakład włókienniczy nie utrzymał się długo – spłonął w pożarze około 1839 r. Dziedzice nie zdecydowali się na odbudowę; pozbawieni zatrudnienia specjaliści zaczęli więc wyjeżdżać z Wujskiego. Kościół – który śmiało można określić mianem „zakładowego” – opustoszał. I wtedy znaleziono dla niego sposób zagospodarowania: jako że drewniana cerkiew chyliła się ku upadkowi, właściciele wsi postanowili przekazać murowaną świątynię grekokatolikom. Nie zmieniono patronów (cerkiew wyświęcono ją pod wezwaniem św. św. Kosmy i Damiana), użytkowano przez wiele lat. W 1914 i 1925 r. budowlę poddano gruntownym remontom. Uczęszczała do niej ludności z dwóch wsi: Wujskiego oraz położonego po sąsiedzku Załuża.
Ten etap historii świątyni i wsi dobiegł końca w 1946 r., kiedy niemal wszystkich mieszkańców wysiedlono przymusowo na Ukrainę Radziecką. Do pustego obiektu życie powróciło, kiedy odłogujące ziemie Wujskiego wzięli we władanie osadnicy z przeludnionych wsi podkrakowskich i podnowosądeckich, zwabieni możliwością gospodarowania na własnych, rozległych areałach: państwo dawało ziemię, państwo wspomagało odważnych kredytami. Dzięki tym przybyszom Wujskie odżyło – powrócił też do zatraconej funkcji obiekt sakralny. Historia zatem raz jeszcze zatoczyła koło: dawny kościół zakładowy stał się ponownie kościołem, tyle że wiejskim. Siedzibą rzymskokatolickiej parafii jest zresztą po dziś dzień.
Nie wszystko jednak, co przeszłe, przepadło w niepamięci. O dawnych użytkownikach dzisiejszego kościoła przypominają nagrobki na sąsiadującym z nim cmentarzu. Znaleźć tam można – bez trudu – pomniki, znaczące miejsca spoczynku niegdysiejszego kapłana parafii unickiej ks. Josifa Hamerskiegoho (1849-1917), czy – określonego w epitafium jako „hospodar Wijśkoho”, Mychajła Andruszki (1864-1923). Historia, składająca się wszak z drobiazgów, także i w tym przypadku okazuje się łaskawa…

Artykuł w j. ukraińskim ukazał się w nr 14 „Naszego Słowa” (5.04.2015); «Мануфактурна» святиня, Вальдемар Балда ■ ІСТОРІЯ ■ №14, 2015-04-05

Поділитися:

Категорії : Історія, Статті